czwartek, 24 marca 2016

Epilog

Na łące było dwoje dzieci. Chłopiec i dziewczynka. Luke musiał się dużo prosić o te dzieci, ale są. Dziewczynka, starsza do chłopca, wie, że w Aresowej Aferze, która przeszła do półboskiej historii,  odegralismy jakąś rolę, ale chłopiec jeszcze nie. Wszystko w swoim czasie.

Rozdział 11- Ognisko

LUKE
Afrodyta dała mi pewne pudełeczko z pewną rzeczą w środku. Chciała, żebym się oświadczył Moni. Ale ja tego nie zrobię! Boję się, że odmówi! A tego bym nie przeżył. Nie chcę drugi raz umierać. Już raz byłem w Hadesie. Nie uśmiecha mi się iść tam jeszcze raz.

DRAKE
Po kolacji nie mieliśmy dużo do roboty. Ale było ognisko, wiec się ciesze, bo lubię ogniska. Są takie magiczne z tymi plomieniami strzelającymi do góry i zmieniającymi kolor. W dodatku niektóre mieszkanki domku nr 10 nieźle się ubierają na te ogniska. Chyba wiecie, co mam na myśli.

PERCY
Ale były jaja u Afrodyty. Cały czas widziałem w niej Ann. Tylko mówiła zupełnie inaczej. Tak kwieciście, i jak Drew.

MONICA
Na ognisku było jak zawsze. Śpiewaliśmy i w ogóle. Nagle Chejron przerwał całą zabawę.
-Luke Castellan chciałby coś powiedzieć do wyjątkowej dla niego osoby.-powiedział centaur.
Luke do mnie podszedł, wziął mnie za rękę, ukląkł i rzekł:
-Monico Scared, jesteś najwazniejsza w moim życiu. Bez ciebie bym umarł. Czy uczynić z mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
-Bogowie, Luke, tak!

PIERŚCIONEK ZARĘCZYNOWY MONICI

Rozdział 10- Herbatka z Afrodytą

MONICA
-Prosiłabym dziewczyny na herbatkę do mojego pałacu.- byłam kompletnie zszowkowana. Afrodyta? Herbatka? Pałac? My? Rozmowa? Dziewczyny?- No nie krępuje się, będzie fajnie.
-Dobrze, przejdziemy.
-Panów prosiłabym później. No wiecie, damy mają pierwszeństwo.-puściła im oczko.
Musze przyznać, że ich miny były bezcenne, kiedy gapili się na boginię miłości.

ANNABETH
-No to może najpierw nasza przyszła panna młoda. Nie bój się, Annabeth. Po sukienkę pójdę z tobą na zakupy. Pamiętasz jak jak ci mówiłam, że będziesz mieć ciekawe życiem miłosne? Chciałam, żeby było jeszcze ciekawsze, ale tego byś chyba nie przeżyła. No to jesteś zadowolona z zaręczyn?
-Oczywiście! Co to w ogóle za pytanie!

CLARISSE
-To może teraz Clarisse. Z Chrisem musicie jeszcze dużo przejść, ale będziecie szczęśliwi.
-Nie lubię chodzenia na łatwiznę, wiec mi to odpowiada.

MONICA
-Cudnie. To teraz Monica. Z tobą miałam ciężki przypadek, ale przynajmniej chciałaś mojej pomocy.
-Nie o taką pomoc mi chodziło!
-No wiem przecież, ale nie było miło?
-Proszę!!!
-No dobrze. Myślę, że możecie kiedyś być parą.
-Naprawdę?
-A nie chcesz tego?
-Jasne, że chce, ale to byłoby zbyt proste.
-Nie, nie, nie. Będziecie parą i koniec.

DRAKE
Herbatka z Afrodytą nie należała do  najprzyjemniejszych rzeczy w moim życiu, ale to przeżyliśmy.

środa, 24 lutego 2016

Rozdział 9- Jaskinia

MONICA
Już wyjechaliśmy. Percy siedzi z Ann na kolanach i zostawiliśmy im cały tył, bo można przegrodzić drugi i trzeci rząd ciemną szybą. Ale po odgłosach i tak się domyślamy, co oni tam robią.

LUKE
Cały czas myślę o Moni. A co jeśli coś jej się stanie na tej całej misji? Jestem gotów oddać za nią życie, ale czy to wystarczy?

DRAKE
Nie wiem czemu, ale ta cała sytuacja z oświadczynami trochę mnie wzruszyła. To, jak Percy'emu się wydawało, że Annabeth nie chce być jego narzeczoną... to mnie dobiło...

CLARISSE
Te oświadczyny były świetne. Już się nie mogę doczekać, kiedy znów zobaczę Chrisa... Może on też chce mi się oświadczyć...

PERCY
O, bogowie, jak ja się bałem... Na szczęście Ann się zgodziła. Ten pierścionek dała mi Afrodyta. Chciała go nasycić magią sprawiającą, że każdy chce go mieć, ale się nie zgodziłem. To by było nie fair.

ANNABETH
Ostatnio Glonek chodził taki zamyślony, że już myślałam, że on chce ze mną zerwać... No, ale tego to się nie spodziewałam. Byłabym mniej zdziwiona, gdyby się okazało, że znalazł sobie jakąś inną.
Teraz dojeżdżamy do celu naszej misji. Za pół godziny powinniśmy tam być.
Dojechaliśmy. Stoimy przed jakąś jaskinią, a Clarisse twierdzi, że powinniśmy wejść. No to wchodzimy.
-A... Ale tam... Tam nie ma pająków... prawda?-powiedziałam.
-Ja cię obronię. Nie bój się. -powiedział Percy i pocałował mnie w policzek
-Skończyliście już, truskaweczki?-spytała Clarisse.
-Nie kłóćcie się. -powiedziała Moni.
W końcu weszliśmy i od razu zobaczyliśmy wielkiego pająka, tak wielkiego jak mityczna Arachne. Potwór rzucił się na mnie, ale ja już odcięłam mu jedną z odnóg. Moni wyczarowała łuk z kołczanem. Nie umie strzelać, więc dała go synowi Apolla. Sobie przekreciła miecz do jednej ręki, a sztylet z bransoletki do drugiej. Zbroję też sobie sprawiła. Clarisse była uzbrojona tylko w miecz, więc podała jej włócznię i oszczep. Percy'emu wystarczył Orkan, jego magiczny miecz-długopis. Ja miałam tylko sztylet, ale mnie też wystarcza tylko to. Po chwili z pająka został żółty proszek. Ale postanowiliśmy nie chować uzbrojenia.

MONICA
Za następnym zakrętem spotkaliśmy się oko w oko z Mantikorą. Drake od razu, trafiając w serce, przebił potwora na wylot i ten również zamienił się w proszek.

LUKE
Po jakiś 10 minutach drogi w głąb jaskini zobaczyłem moją szaloną mamę. Oczy miała zielone, jak zawsze, kiedy jest w transie, i mówiła coś do Moni. Chyba to, żeby do niej podeszła. A ona to zrobiła. Nie wiedziałem czy to podstęp, ale moja mama mówiła:
-Pamiętaj, kanapki z masłem orzechowym i ciasteczka z kawałkami czekolady. Nię zapomnij.
-Ale po co?-zapytała się Monica.
-Pamiętaj. -i nagle staruszka chwyciła Moni drżącymi rękoma za ramiona i zaczęła nimi potrząsać bez określonego celu, ale coraz mocniej. W końcu udało jej się przewrócić Moni, ale w tym momencie oberwała oszczepem po głowie i straciła przytomność. Nawet córką boga wojny nie miała sumienia, by zabić staruszkę.

PERCY
Zaczynam się domyślać, że każdego w tej jaskini spotka jakiś koszmar. Ciekawe co spotka mnie...
I nagle się dowiedziałem, bo po pięciu minutach zza rogu patrzył na nas Kronos-Luke. Luke wiedział, gdzie pan tytanów ma piętę Achillesa, więc po prostu wbił miecz w to miejsce. I po Kronosie.

DRAKE
Szczególnie boję się motyli. Nie wiem czemu, ale tak jakoś wyszło.
Nie uszliśmy nawet dwudziestu minut, kiedy przed nami znikąd pojawił się przed nami wielki, różowy motyl. Nie miałem sił zareagować.  Na szczęście potwór zginął po odcięciu przez Percy'ego mu jednego skrzydła i trafiony w serce sztyletem Annabeth.

CLARISSE
Boję się, co mnie czeka. Percy mi powiedział, jak, według niego działa ta jaskinia. Ja zostałam ostatnia. Wszyscy już przeżyli swój lęk. Ale nie ja.
Nagle weszliśmy do dużej sali. W przeciwleglej ścianie zobaczyłam wgłębięnie, w którym umieszczono duży, czerwony diament.
Ale drogę do niego zagradzał nie kto inny, tylko mój ojciec Ares.
Wszystko stało się w ułamku sekundy.
Ann wyszeptała mi do ucha "zaraz wracam" i założyła swoją czapkę niewidkę.
-Aresie, czemu nie weźmiesz swojego diamentu i się nie uspokoisz?-spytał Drake.
-Bo widzisz, nasz kochany bóg wojny nie jest tak mądry by to zrobić.-rzekł Percy.
-Percy! Ogarnij się!-syknęłam.
-W przepowiedni było wyraźnie zaznaczone, że mój święty przedmiot jest zaklęty. Tylko ktoś, kto darzy mnie szacunkiem, może go uwolnić. Ty to powinnaś zrobić, moja córko. Nie ta skradająca się za mną córka Ateny, tylko ty, Clarisse. Jeśli niewłaściwa osoba dotknie mojego diamentu, to będzie ostatnią rzecz, jaką zrobi w życiu, więc, Annabeth Chase, nie radziłbym ci tego robić. Tym bardziej że twojemu głupiemu narzeczonemu będzie cię brakować.
-Aresie, pojedynek z tobą wygrałem dwa tygodnie po tym, jak się dowiedziałem, kto jest moim ojcem. Wtedy ledwo trzymałem miecz. Od tego czasu trenowałem sześć lat. Teraz na pewno dałbym ci radę i bez wody.
-Och, ja jako bóg mogę cię zabić machnięciem ręki.
-Wiesz, że właśnie jesteśmy na misji mającej na celu ujarzmienie twojego chorego umysłu?
W ręce boga wojny natychmiast pojawił się miecz. Ja w mojej już trzymałem Orkana.
-Perseuszu, dalej masz miecz Starego Wodorosta?
-Tego miecza używał Herakles, wiesz o tym?
Tymczasem ja zdążyłam się już podkraść do diamentu i go wyczarować ze skały. Przekazałam go Aresowi.
-Dziękuję ci, moja córko. I uwaga..
I po chwili wszyscy byliśmy na Olimpie. Tata nas tam przeniósł.

ANNABETH
Patrząc na boginię miłości pomyślałam, że właśnie jej zawdzięczam mój związek z Percym i jego oświadczyny. Afrodyta miała na sobie różową sukienkę z wieloma dodatkami i dekoltem.
_____________________________________________
                               Afrodyta:


Rozdział 8- Sen czy rzeczywistość?

MONICA
Śniło mi się, że Luke głaszcze mnie po rękach, całuje, mówi i że mnie kocha, ale kiedy chce odejść, ja mówię mu, żeby został i położył się koło mnie, bo jest mi zimno. Tak naprawdę wcale nie było mi zimno, alę miałam mu powiedzieć, żeby został i mnie pocałował? No chyba że nie. Ale w każdym razie się położył.

LUKE
Jest 11, a Monia nadal śpi. Nie wiem jak ją obudzić. Próbowałem ją nawet głaskać i całować i mówić że ją kocham, ale kiedy chciałem iść poprosić kogoś innego, powiedziała cicho,żebym został, bo jej zimno.No to położyłem się koło niej, objęłem ramieniem i niemal sam zasnąłem, gdyby do pokoju nie weszła Clarisse, i widząc mnie bez koszuli przytulającego się do Moni w samej halce, zaczęła wrzeszczeć żebyśmy wstawali.

CLARISSE
Weszłam do pokoju Monici i Luke'a, i co zostałam? Jak się do siebie przytulali!!!Luke bez koszulki, a Monica w samej halce!!!
-CZY TA ROCKOWA WERSJA ŚPIĄCEJ KRÓLEWNY MOGŁABY SIĘ W KOŃCU OBUDZIĆ?
-Nie krzycz na nią. Nie widzisz ze śpi?
-Za piętnaście minut na dole.-i wyszłam,  trzaskająć drzwiami.

DRAKE
Nie wiem czemu, ale rano usłyszałem krzyki Clarisse. Strasznie się wydzierała na Luke'a, ale on chyba bronił Monici.

ANNABETH
Chyba cały hotel usłyszał Clarisse. Ale mój Glonek stworzył bańkę wodną wokół nas, co stłumiło krzyki i zaczął mnie całować. Nie wiem czemu, ale dzisiaj całował mnie z takim strachem, że mnie straci.

PERCY
Jak Clarisse krzyknie, to nie ma sobie równych. Ale na szczęście ja stworzyłem balon wodny wokół mnie i Ann, co ucieszyło wrzaski naszej kochanej córeczki boga wojny. Od razu zająłem się Annabeth, ale dzisiaj zamierzam się jej oświadczyć. Tak pochłonęło mnie myślenie o tym, jak mam jej to powiedzieć, że nie zauważyłem, że Ann już mnie nie całuje.
-Co się dzieje?-zapytała z troską w głosie.
-Kocham Cię i boję się cie stracić.

MONICA
Po 20 juz byłam ogarnięta i właśnie mamy wyjeżdżać. Ale Percy oczywiście musiał się jeszcze przespacerować z Ann.
Kiedy odeszli parę kroków, syn Posejdona nagle się zatrzymał.
-Ann, kochasz mnie?-zapytał sięgając do kieszeni.
-Oczywiście. Przecież wiesz, że Cię kocham.
-Ann, ja już nie chcę, żebyś była moją dziewczyną.-uklękł-Annabeth Chase, córko Ateny, czy chcesz zostać moją narzeczoną?-zapytał, wyciągając małe, fioletowe pudełeczko z pierścionkiem zaręczynowym.
-O, bogowie... Percy... Ja...
Percy wstał i cofnął się z miną człowieka, któremu odebrano wszelką nadzieję.
-Czyli nie?
-Oczywiście że tak!!!-krzyknęła córka Ateny i przywarła do swojego narzeczonego.


Rozdział 7- Jakaś dziwna siła

LUKE
Nie wiem, czemu to powiedziałem. Może dlatego, że nie chciałem, żeby ten osiłek ją ośmieszył. A może dlatego, że naprawdę chce dzielić z nią małżeński pokój.
W każdym razie, kiedy doszliśmy do przydzielone go nam pokoju, Monia stanęła tyłem do mnie przy oknie i nie odzywała się przez minutę. W końcu podjęła rozmowę:
-Czemu to zrobiłeś?
-Nie chciałem,  żeby ten osiłek cie upokorzył-znowu nic nie mówiła przez dłuższy czas.
-Zdecyduj się wreszcie, jaki dla mnie będziesz. Na początku byłeś miły i słodki, później oschły, później znowu miły. Zdecyduj się.
-Bylem słodki?
-Tylko na początku. Ale tak, byłeś.

PERCY
Po rozpakowaniu się poszliśmy do sauny. Wybraliśmy parową i zamknęłem zamek w drzwiach, żeby nam nikt nie przeszkadzał.
Podszedłem do Ann, która już jest w samym bikini, a ja w kompielówkach. Zaczęliśmy się całować. Najpierw taj delikatnie, ale potem coraz mocniej. Jedną ręką zaczęłem rozpinać górę kostiumu Annabeth, a drugą trzymałem jej głowę blisko mojej.

ANNABETH
Percy zaczął mi rozpinać stanik, ja jedną ręką go przytulałam, a drugą ściągnęłam jego kompielówki. On zdążył się już uporać z moim całym kostiumem.

CLARISSE
Weszłam do mojego pokoju, rozpakowałam się i poszłam na siłownię. Musze przyznać, że mają niezłe zaopatrzenie

DRAKE
Mam nie tylko moc uleczania dotykiem ale też mogę patrzeć na słońce i nic mi się nie dzieje. Czasami zdarza mi się też zapalić jakieś ognisko wzrokiem.

MONICA
Dobra, Luke może i mnie kocha, ale w tym pokoju jest tylko jedno łóżko! Co ja mam zrobić, skoro całowaliśmy się już dwa razy,ale ja dalej nie jestem pewna swoich uczuć?

LUKE
Ja się tak starałem, a ona mnie olała! Ale w nocy śniła mi się Afrodyta. Dała mi buteleczkę z eliksirem na pewność siebie. Chyba dzisiaj wieczorem zrobię z niej użytek. Póki co jest 20. Moni poszła się myć, a Ann i Percy jeszcze nie wrócili w basenu. Nie chce wiedzieć, co oni tam robią...

PERCY
Nie chcecie wiedzieć, jak skończyła się wizyta w saunie. Naprawdę nie chcecie. Do pokoju wróciliśmy po 4 godzinach. Nie sądziłem, że ten czas tak leci.

ANNABETH
Było cudownie. Jeszcze nigdy Percy mnie tak nie całował. To było takie delikatne, a zarazem namiętne. W nocy czekam na powtórkę. W końcu mamy pokój małżeński.

CLARISSE
Ann i Percy naprawdę mnie wkurzają. Nic tylko się całują. Ja tam wole poćwiczyć.

DRAKE
Udało mi się zapalić świeczkę wzrokiem, patrzeć na słońce przez pół godziny. Nie rozumiem takiej np. Ateny, która daje dzieciom tylko mądrość albo takiego Aresa, który dzieciom daje tylko siłę. To bez sensu.

Monica zaczyna mi się podobać. Nie wiem czemu. Wiem też, że Luke się w niej zakochał, a z nim się nie zadziera. Więc chyba będę się musiał powstrzymać.


LUKE
Wypiłem ten eliksir na pewność siebie. Disiaj powiem Moni, że ją kocham.

MONICA
Poszłam pod prysznic, uczesałam się , umyłam zęby i juz miałam się kłaść spać, ale Luke mnie zatrzymał.
-Nie żałuję tego, co zrobiłem przy zamawianiu pokojów. Celowo poprosiłem o małżeński. A wiesz co mnie do tego skłoniło?-mówił uwodzicielsko, cały czas się do mnie zbliżając.
-Nie-mnie samą zdziwił mój spokojny głos. Teraz był już pół metra ode mnie.
-Ty...-wyszeptał mi w usta cały czas się zbliżając. Teraz odległość pomiędzy nami była równa pół centymetra. ,,Afrodyto, proszę, pomóż mi." Bogini miłości chyba mi pomogła, ale nie tak jak chciałam, tylko teraz i ja nie chciałam niego oprócz całowania tych ust... Ale jakoś zdołałam się opanować i go od siebie odepchnąć.
-Jak wrócisz spod prysznica to będę miała dla ciebie niespodziankę.-obdarzył mnie tym swoim łobuzerskim uśmiechem.
-No to się pośpieszę.
Kiedyś z Thalią i Ann byłyśmy na zakupach i dziewczyny na mówiły mnie do kupna samych czarnych i czerwonych halek jako piżam. Nie mam ani jednej piżamy w misie. Tylko same halki. Luke chyba na razie nie zauważył,  że jestem tylko w halce,bo miałam jeszcze szlafrok.

PERCY
Mówiłem, że w saunie było fajnie? Myliłem się. W nocy było tysiąc razy lepiej. Nie wiem jak to możliwe, ale to prawda.

ANNABETH
Na prawdę nie wiedziałam, że Glonomóżdżek umie tak całować.
Pół roku temu oddałam bym wszystko, żeby móc chodzić z Percym. Teraz oddałabym wszystko, żeby ta chwila trwała wiecznie.

LUKE
Wypiłem ten eliksir. Normalnie bym nie wygadywał takich rzeczy, ale teraz jakby jakąś dziwna siła mnie do tego zmusza. W każdym razie nie wiem, co Moni miała na myśli, mówiąc że "będzie miała niespodziankę". No, w każdym razie się pośpieszę.

MONICA
Zdjęłam szlafrok i zobaczyłam, że Luke wyszedł z łazienki w samych bokserkach i ręcznikiem przewieszonym przez ramię. Włosy chyba trochę przeczesał wodą, bo teraz są takie ułożone.
Wrzucił ręcznik do kosza przeznaczonego na ręczniki i chyba nie muszę dodawać, że trafił w sam środek.
-Jaka ta niespodzianka?
Nie odpowiedziałam, tylko wstałam i do niego podeszłam i bez słowa zaczęłam całować, jednocześnie cofając się na łóżko. Chyba nie muszę opowiadać, jak to się skończyło.

Rozdział 6- Szokujące wyznanie

-Do Podziemia? Po co?
-Dzieci każdego boga mają podobny styl walki. A twój styl walki jest bardzo podobny do mojego.
-Czy to znaczy, że mogę być Twoja siostra?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Teoretycznie tak, ale musisz odwiedzić Hadesa. Będziemy podróżować cieniem.-podał mi rękę, a ja ją złapałam.
Pojawiliśmy się od razu przed pałacem taty Nico. Weszliśmy i naszym oczom ukazała się ogromną sala tronowa ze ścianami z obsydianu, wysadzana na czaszkami. Na dwóch ogromnych tronach siedzieli Hades i Persefona.
-Witaj, moja córko.-rzekł bóg umarłych.
-Tato?
-Wiem, że nie zajmowałem się tobą przez te wszystkie lata, ale chciałbym Ci to wynagrodzić.-mówiąc to, w jego dłoniach pojawiła się duża szkatułka.-To moje dary dla ciebie. Dobrze je wykorzystaj.
-Postaram się, ale nie oczekuj, że teraz będziesz najukochańszym tatusiem świata. Zostawiłeś moją mamę, kiedy jeszcze była w ciąży. Nie powinieneś tego robić.
-Wiem. Co prawda nie jesteś córką Afrodyty, ale urodę masz po matce. W Ameryce zdradziłem moją żonę trzy razy. Dwa razy z matką Nico i raz z twoją. Maria i Susan były jedynymi osobami, które podobały mi się bardziej od Persefony.-i wręczył mi te szkatułkę.-A teraz żegnajcie.-i momentalnie pojawiliśmy się na arenie.

Otworzyłam szkatułkę i zobaczyłam perłowa bransoletkę, od której emanowała dziwna moc i i naszyjnik z sześcioma zawieszkami. Oszczep, włócznia, miecz, łuk z dołączonym kołczanem, butelka z nektarem i batoniki z ambrozją. Założyłam obydwie rzeczy i dziwnym trafem wiedziałam, co mam z nimi zrobić. Zerwałam niedawno założoną bransoletkę, która od razu przemienia się w czarny sztylet, a na naszyjniku przekreciłam odpowiednią zawieszke i ta zawieszka zmieniała się w pełnowymiarową broń. Za to moją starą bransoletkę, tą, która ma pięć lat, lekko przetarłam i stałam w pełnej zbroi.
I w tym momencie przybiegł jakiś dzieciak od Hekate i powiedział, że Chejron chce mnie widzieć.
W Wielkim Domu juz miałam oznajmić, że zostałam przydzielona do złego domku, kiedy Pan D. się zapytał:
-Masz jakiś problem, że zakłucasz moją wygraną w remika?
-Chejron mnie wezwał.-odpowiedziałam.
-I to ja wygrywam, panie D.- dodał centaur. Wspominałam, że Chejron jest centaurem?
-No dobra, dobra, ale czego chce tu to dziecko?
-Monica została uznana jako córka Hadesa.-zwrócił się do pana D., ale zaraz też dodał w moja stronę-Przenieś się do domku nr 13, Monica, a po rozpakowaniu się przyjdź tu jeszcze raz.
-Dobrze, Chejronie.

Idąc do domku nr 11 czułam nieopisaną radość, że wreszcie nie muszę znosić Drew. Ale nagle sobie uświadomiłam, że przecież nie uda mi się wziąć samej całego mojego bagażu. Na moje szczęście, niedaleko zobaczyłam Simona i wyjaśniłam mu, w czym rzecz. On na to, że poprosimy pierwszych dwóch napotkanych chłopaków o pomoc w niesieniu toreb, których miałam trzy. Oczywiście spotkaliśmy Luke'a i Percy'ego. Kiedy weszliśmy do różowego domku, Drew głośno zapytała:
-Przyszliście, żeby nas gdzieś zabrać? -zapytała Drew, trzepocząc rzęsami.
-Nie. Nigdy. -powiedział Luke.
-Możliwe że umknęło to waszym ograniczonym umysłem, ale od dwóch lat jestem z Annabeth. A za niedługo będzie dla mnie kimś więcej niż dziewczyną.-Rzekł Percy.
-O ooo ooo ooo! Percy się zakochał! Percy się zakochał!
-Możemy już iść?-zapytałam,bo zaczynałam tracić cierpliwość.
-Pewnie-powiedział Luke i wziął torbę z takimi rzeczami jak pamiętnik i ta torba właśnie się otworzyła i wyleciał z niej pamietnik, który otworzył się na tym dniu pocałunku z Lukiem i Kyle.
-Nie dotykał tego!!!-wrzasnąłam, ale Percy juz zdążył podnieść moje zapiski i teraz skręca się że śmiechu.
-Czy tam było moje imię?-zapytał Luke
-Nie, chyba ci się przewidziało-skłamałam.

Teraz mieszkam z Nico i ciesze się, że nie okazałam się córką Afrodyty, bo nie wiem, czy przeżyłabym ten "chrzest". Drew nie była dla mnie taką siostrą, tylko "siostrą", jeśli wiecie o co mi chodzi, a z Nico czuję tą więź.
Cały czas myślę o Luke'u.
Przypomniało mi się, że jestem wzywają do Chejrona po rozpakowaniu się w 13.
Kiedy doszłam do Wielkiego Domu, zobaczyłamz ze Luke tez siedzi rozwalony w fotelu przy kominku.
-Chejronie, wzywałeś mnie.
-Tak. Disiaj Rachel wyrecytowała przepowiednię. Według niej syn Hermesa i jednocześnie były zdrajca jest zakochany w córce Hadesa.-Tutaj przerwał, niepewnie zerkając na Luke'a.
-Kontynuuj, proszę.-odpowiedział zapatrzony w ogień Luke. Nie mogłam uwierzyć. Luke, najprzystojniejszy chłopak w całym obozie, zakochał się WE MNIE? Ale przecież nie zaprzeczył.
-Ta córką Hadesa ma poprowadzić misję ratowniczą dla zbuntowanego boga. Ma przetransportować święty dla niego przedmiot na Olimp, co powinno go uspokoić. Na tę misję ma wziąć sześcioro Herosów.
Godzinę później Monica, Luke, Clarisse, Percy, Annabeth i Drake, syn Apolla, umiejący leczyć dotykiem, siedzieli w obozowej furgonetce. Przed chwilą widzieli Aresa walczącego z własnymi dziećmi. Wiedzieli już, kim jest zbuntowany bóg, ale nie wiedzieli czym jest jego święty przedmiot. Na szczęście Clarisse, jako córka boga wojny, miała w głowie taki jakby GPS namierzający ten przedmiot.
Moja ciocia miała za przyjaciela właściciela dużej firmy hotelarskiej, wiec z noclegiem nie było problemu. Miałam platynowa kartę umożliwiająca mi darmowe wynajmowanie dowolnej ilości pokojów. Po 10 godzinach zatrzymaliśmy się w jednym z hoteli "mojego wujka". Na parkingu spotkaliśmy się z Mantikorą. Chciałam walczyć, ale Luke zasłaniał mnie własnym ciałem. Jednak go wyminęłam i, wchodząc na drzewo, zaskoczyłam z gałęzi wprost na plecy potwora. W Percym chyba wywołało to jakieś niemiłe wspomnienie, bo pobladł i zerknął na Ann. Tymczasem ja próbowałam wbić miecz, który pośpiesznie zmieniłam z charmsa w broń, ale mini-kolec wystrzelony z ogona potwora wystarczył, bym spadła na ziemię. W tym czasie Drake, jedyny potomek Apolla świetnie posługujący się mieczem wbił Mantikorze miecz w serce od tyłu i natychmiast wszyscy do mnie podbiegli, kiedy potwór zamienił się w żółty proszek. Ale ja już prawie zemdlałam. Luke zebrał mi kartę i ruszył do budynku. W tym czasie syn Apolla magicznie mnie uzdrowił i wyczarowałam sobie ambrozję z naszyjnika. Podeszliśmy do recepcji i aż mnie zatkało, kiedy zobaczyłam mojego dawnego wroga.
-Są wolne dwa małżeńskie i trzy jednoosobowe-powiedział były szef gangu motocyklistów, Bill Walson, znany jako James Cameron z powodu fałszywego dowodu osobistego-O, Monica,jak dobrze cie widzieć-powiedział z ironią.
-Ciebie też, JAMES.-odpowiedziałam kładąc akcent na ostatnie słowo.
-Ja i Ann bierzemy małzenskie- powiedział Percy, a Bill dal im kartę.
-Ja jednoosobowe-powiedzieli Clarisse i Drake.
-A ty, Monica? Jak zwykle forever alone?
-Nie, ja i Monica weźmiemy małżeńskie, prawda, Monia? -nie wiedziałam, czemu zdrobnił moje imię, ale podobało mi się to zdrobnienie i to, że bierzemy z Lukiem jeden pokój.
-Jasne.-powiedziałam zmieszana-Och, James, to takie piękne, prawda?
Bill bez słowa podał nam kartę.
:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
Teraz będę pisać w imieniu Luke'a- wiec może się zrobić dziwnie.


wtorek, 23 lutego 2016

Rozdział 5- Chyba nikt nie ma bardziej skomplikowanego życia ode mnie...

Kiedy się wreszcie od siebie oderwaliśmy, rozległy się krzyki, oklaski i gwizdy.
-Przepraszam.-powiedział cicho Luke.

Na pegazach podszedł do mnie czarno włosy,  nawet przystojny chłopak. Jego oczy były koloru morza... takie niebiesko-zielone.
-Jestem Percy Jackson, syn Posejdona. Uratowałem świat.
-Nie chwal się, Glonomóżdżku!-zawołała jakaś blondynka.
-Annabeth, ja się nie chwalę, tylko nawiązuje znajomości!-odkrzyknął Percy, na co Annabeth zachihotała. Teraz zwrócił się już do mnie-Ty jesteś Monica, zgadza się? To ty pocałowałaś Luke'a?
-Bracia Hood mnie popchnęli.-wytłumaczyłam się.

Teraz mam grekę, czyli szermierkę. Z Lukiem. Boję się po wczorajszym...

Kiedy weszłam na arenę, Luke juz tam był. Poszliśmy do zbrojowni, bo, jak się okazało, nie mam miecza. Przy pokazywaniu chwytów celowo aranżował sytuacje, bym na niego wpadała, a czasami, kiedy coś źle wykonywałam, stawał za mną, przylegając do mnie, i ręką mnie prowadził, tak, bym bezbłędnie wykonywała każdy chwyt. Kiedy mnie prowadził, dłonią jeździł powoli w górę i w dół mojej ręki.
I tak na każdej grece.
Pewnego razu przyszła do nas Drew. Bez słowa podeszła do syna Hermesa i go pocałowała. Z języczkiem. Chłopak strząsnął z siebie córkę Afrodyty i krzyknął:
-Drew, co ty do cholery robisz?
-No jak to, kochanie? Nie widzisz co robię?
-Opamiętaj się! Nigdy więcej mnie nie całuj, jasne? Nie rozumiesz, że i tak nie będziemy parą? Nigdy?
Wtedy nie wytrzymałam, musiałam roześmiać. Nie umknęło to uwadze Drew.
-A ciebie co tak bawi?
-Ty. W domku mówiłaś mi, że jesteście parą. A z tego co widzę, to nigdy nie byliście i nie będziecie.
Teraz Luke zaczął się śmiać.
-Drew, ty naprawdę na naopowiadałaś   wszystkim, że jesteśmy razem? Ale ty masz bujną wyobraźnię!
I odbiegła z płaczem w stronę domku w gołębie.
Raz Luke tak zaaranżować sytuację, że staliśmy z opuszczonym mieczami oddaleni od siebie o centymetr.
Do dziś zastanawiam się, dlaczego to zrobiłam. Luke pewnie też tego nie wie.
Po chwili milczenia zamknęłam oczy i go pocałowałam. On jedną ręką docisnął moją głowę do swojej twarzy, a drugą objął mnie w pasie. Znowu poczułam tą mieszankę miłości i pożądania. Ale pocałunek był tak krótki... Ale kiedy się skończył, na widowni zobaczyłam ciemno włosego chłopaka. Mial blada cerę i ciemne oczy. Podszedł do nas szybkim krokiem i powiedział bez żadnego wstępu:
-Musisz zejść ze mną do Podziemia.

Rozdział 4- Co mam teraz zrobić?

Po śniadaniu poszłam do domku Hermesa po kosmetyczkę, której zapomniałam. Otworzył mi Luke. Wczoraj dowiedziałam się od Simona, kim on właściwie jest.
-Był w Elizjum.-mówił satyr-Pięć lat temu zdradził Olimp, ale w sierpniu oddał swoje życie, by go ocalić. Dwa tygodnie temu Hermes nie wytrzymał i zaczął błagać Hadesa o uwolnienie syna, a Hades, choć niechętnie, zrobił to.
I właśnie teraz pukam w drzwi domku jego taty. Oczywiście, czego mogłam się spodziewać, otworzył mi Luke.
-Cześć. Simon mówił mi, że jesteś tak dobra ze starożytnej greki że nie musisz na nią chodzić i tak sobie myślę, że może w tym czasie będziemy mieć prywatną szermierkę?-spytał niepewnie.
-Jasne, czemu nie. Właściwie to przyszłam tu po kosmetyczkę. Wczoraj jej zapomiałam. A tak w ogóle, to wiesz może, gdzie tutaj można dostać gitarę?
-Zapytaj w domku Apolla. Tam na pewno coś się dla ciebie znajdzie.
-Dzięki. Pa!

Po 2 minutach byłam przed drzwiami domku nr 7. Zapukałam. Otworzył mi wysoki, szczupły blondyn o ciemnych oczach i kędzierzawych, jasnych włosach i pięknych, lśniących oczach. Ubrany był w same bokserki i przedstawił się jako Kyle Wilson.
-Miło mi. Jestem Monica. Macie tu może jakieś gitary?

I tak po 10 minutach wyszłam z dużą, klasyczną gitarą. Od razu poszłam nad jezioro i zaczęłam grać. Dopiero po chwili zorientowałam się, że ktoś mnie słucha. To Kyle siedział obok i na mnie patrzył.
-Pięknie grasz.-powiedział.
-Dzięki.
-A tak w ogóle to chciałbym cie lepiej poznać. Ile masz lat?
-17. A ty?
-21. Masz chłopaka?
-Nie...-odpowiedziałam po chwili, zbita z tropu.
Nagle zrobił coś, czego kompletnie nie oczekiwałam. Przysunął się bliżej, objął mnie w talii i się pochylił. Nie wiedziałam, co mam zrobić, bo nigdy jeszcze się nie całowałam. Kiedy nasze wargi się zetknęły, poczułam przelotną rozkosz przez pół sekundy, ale to od razu minęło. Najpierw całował delikatnie, ale później z coraz większym pożądaniem. Podwinął moją bluzkę na plecach, włożył mi rękę pod bluzkę i mocniej przytulił. Poczulam, że jego ręce przemieszczają pomiędzy szyją a krzyżami na moich plecach. Poczulam sie niezręcznie, bo pomiędzy nim a mną nie było teraz ani milimetra odstępu. Oddalił na moment swoją twarz od mojej, żeby zaczerpnąć powietrza.
-I jak się podobało?-zapytał uwodzicielsko.
Kompletnie zszowkowana nic nie odpowiedziałam, tylko się zarumieniłam, co on pewnie uznał za odpowiedź "było cudownie" i znowu mnie pocałował jeszcze namiętniej.  Próbowałam nie odwzajemniać pocałunku, ale nie było to łatwe. Kiedy językiem zaczął rozpychać moje wargi żeby pogłębić pocałunek, zaczęłam się szarpać, ale trzymał mnie tak mocno, że zdałam sobie sprawę że go nie odepchnę. Co prawda muszę przyznać, że całował świetnie. Przygwoździł mnie swoim ciałem do pomostu i dalej całował. Po jakiś czterech czy pięciu minutach poczułam, że czyjeś silne ramię ciągnie go do góry,a mnie właściciel ramienia pomaga wstać. Był to Luke. Pomimo mojej miny Kyle nie skapnął się, że jestem wściekla, chyba wręcz przeciwnie.
-Musimy to kiedyś powtórzyć- zamruczał tym swoim uwodzicielskim głosem syn Apolla, unosząc jedną brew.
-Nigdy więcej nie waż się mnie dotknąć!!!-krzyknęłam w odpowiedzi.

-Wszystko OK?-zapytał syn Hermesa.
Oczywiście, że nic nie było OK. Właśnie obcy facet, który na dodatek jest 4 lata starszy, całował mnie przez 10 minut, ale ja tego nie chciałam! Jakby tego było mało, uratował mnie chłopak, w którym bezgranicznie zakochałam się po 5 minutach znajomości!!! Pokręciłam głową.
-Chodź. Pogadamy-powiedział.

Godzinę później wszyscy byli na obiedzie. Kiedy siadałam przy stoliku Afrodyty, bracia Hood popchnęli mnie na idącego przede mną Luke'a i nasze usta złączyły się z moimi i pomimo że oboje byliśmy zaskoczeni, zamknęliśmy oczy i Luke zaczął poruszać ustami jak przy pocałunku, a ja starałam się znaleźć jakiś rytm. Czułam do niego większą miłość niż przedtem, więc całą moją miłość włożyłam w ten pocałunek. Teraz czułam pożądanie i namiętność, a na pomoście zastanawiałam się tylko, jak mam się uwolnić. I oto stoję teraz w pawilonie i całuje się z moim księciem, Lukiem.

Rozdział 3- Hermes, Afrodyta... ktoś jeszcze?

Do tej pory nie mialam odwagi zapytac Simona o Luke'a. W domku Hermesa poznałam wiele osób, ale w szczególności zapamiętałam braci Hood. Wiecznie wyglądali jakby chcieli ci coś ukraść albo coś zmajstrować.
Na kolacji zauważyłam, że każdy coś mówi do talerza. Później zobaczyłam, że siedzący obok mnie Alex wyszeptał do swojego talerza "Pizza", a sekundę po tym przed nim pojawiła się prawdziwa pizza. Wiec do mojego wyszeptałam naleśniki z dżemem i te, o dziwo się przede mną pojawiły.
Nagle Chejron wszystkich ucieszył, ale beż skutku. Wiec ja chciałam mu pomóc i zaczęłam wołać "cisza, cisza". I o dziwo wszyscy nagle umilkli, a Chejron przywołał mnie na środek i oznajmił, że skoro umiem używać czaromowy,  to pewnie jestem córką Afrodyty. Wszyscy spojrzeli ze zdziwieniem na moje czarne ciuchy w czaszki.
-Przed ogniskiem macie czas wolny, więc zdążysz się przenieść do domku nr 11.

Domek 11 był cały w różu, bieli i jasnym fiolecie. Jego grupową była Drew Tanaka.
-Ustalimy sobie coś teraz. Po pierwsze: z dala od Luke'a, bo on jest mój. Po drugie: jesteś nowa, więc ci to  wytłumaczę. Każde dziecko Afrodyty musi przejść chrzest. Musisz złamać serce jakiemuś chłopakowi, a wtedy cie zaakceptujemy. Jasne?
-Nie zrobię tego.
-Więc pożałujesz! Ale i tak z dala od najprzystojniejszego syna Hermesa w tym obozie. Zresztą, i tak nie zwróci na ciebie uwagi!-prychneła.
-Ależ Percy jest najpiękniejszy!-zawołała jedna z psiapsiułek Drew.
-Nico też jest oszałamiający!
-Zamkniecie się czy nie?-zapytałam.
-Jeszcze jedno- odnoś się do nas z szacunkiem, siostro.
-Jak sobie życzysz -rzekłam z ironią.

Rozdział 2- Czy ja śnię czy na świecie naprawdę istnieją ideały takie jak on?

Kiedy Simon, mój kolega-satyr oprowadzał mnie po obozie, w końcu dotarliśmy do areny szermierczej.
Zajęcia prowadził jakiś wysoki blondyn. Kiedy się odwrócił, zamarłam. Jego oczy... nigdy nie widziałam takich pięknych, niebieskich oczu... A kiedy te oczy na mnie spojrzały, straciłam czucie w nogach.
Podszedł do mnie i się zapytał:
-Ty jesteś ta nowa? Jestem Luke.- podał mi rękę, uśmiechając się przy tym  ujmująco. Juz się zakochałam w tym uśmiechu, w tych oczach, w jego włosach. Dostrzegłam bliznę rozciągajacą się pomiędzy kącikiem ust o połowa policzka.
-A ja Monica. Istotnie, w Obozie jestem dopiero parę godzin.- i znowu się tak czarująco uśmiechnął.- Widziałeś może Simona?- dopiero teraz zauważyłam,  że nie ma przy nas satyra.
-Tego od Apollo, od Hermesa czy Simona satyra?
-Satyra.
-Siedzi nad jeziorem.- wskazał Simona flirtującego z jakąś nimfą na pomoscie.
Podeszłam do niego.
-Za 2 godziny będzie kolacja.- powiedział.-Lepiej zabierz swoje rzeczy z Wielkiego Domu do domku nr 11. Jego właścicielem jest Hermes, bóg podróżników.Zdążysz się rozpakować i przywitać z nowymi znajomymi.

Rozdział 1- Wielkie zmiany

Dzisiaj się dowiedziałam ze mity greckie są prawdą. Ciesze sie przynajmniej, że nie np. mity skandynawskie. Podobno są bardzo krwawe.
Rano mój najlepszy przyjaciel zachowywał się jakby miał jakieś mroczne przewidzenia i, wyjaśniając wszystko pospiesznie po drodze zawiózł do miejsca zwanego Obozem Herosów.
Po przyjeździe zaprowadzono mnie do Wielkiego Domu. Był to  zwykły,  wiejski, duży dom.
Simon przedstawił mi dwóch mężczyzn grających w remika. Pierwszym z nich był Chejron, drugim zaś Dionizos. Nie mogłam uwierzyć własnym uszy. TEN Chejron? TEN Dionizos? To  najdziwniejszych dzień w moim życiu.

Prolog

Jestem Monica Scared, mam 16 lat i mieszkam z ciocią. Opowiadano mi, że moja mama umarła zaraz po porodzie, a tata olał naszą rodzinę i mnie. Dzisiaj jest zakończenie roku szkolnego i parę godzin temu mój kolega powiedział mi coś, co diametralnie zmieniło moje życie.

A oto ja: