Kiedy się wreszcie od siebie oderwaliśmy, rozległy się krzyki, oklaski i gwizdy.
-Przepraszam.-powiedział cicho Luke.
Na pegazach podszedł do mnie czarno włosy, nawet przystojny chłopak. Jego oczy były koloru morza... takie niebiesko-zielone.
-Jestem Percy Jackson, syn Posejdona. Uratowałem świat.
-Nie chwal się, Glonomóżdżku!-zawołała jakaś blondynka.
-Annabeth, ja się nie chwalę, tylko nawiązuje znajomości!-odkrzyknął Percy, na co Annabeth zachihotała. Teraz zwrócił się już do mnie-Ty jesteś Monica, zgadza się? To ty pocałowałaś Luke'a?
-Bracia Hood mnie popchnęli.-wytłumaczyłam się.
Teraz mam grekę, czyli szermierkę. Z Lukiem. Boję się po wczorajszym...
Kiedy weszłam na arenę, Luke juz tam był. Poszliśmy do zbrojowni, bo, jak się okazało, nie mam miecza. Przy pokazywaniu chwytów celowo aranżował sytuacje, bym na niego wpadała, a czasami, kiedy coś źle wykonywałam, stawał za mną, przylegając do mnie, i ręką mnie prowadził, tak, bym bezbłędnie wykonywała każdy chwyt. Kiedy mnie prowadził, dłonią jeździł powoli w górę i w dół mojej ręki.
I tak na każdej grece.
Pewnego razu przyszła do nas Drew. Bez słowa podeszła do syna Hermesa i go pocałowała. Z języczkiem. Chłopak strząsnął z siebie córkę Afrodyty i krzyknął:
-Drew, co ty do cholery robisz?
-No jak to, kochanie? Nie widzisz co robię?
-Opamiętaj się! Nigdy więcej mnie nie całuj, jasne? Nie rozumiesz, że i tak nie będziemy parą? Nigdy?
Wtedy nie wytrzymałam, musiałam roześmiać. Nie umknęło to uwadze Drew.
-A ciebie co tak bawi?
-Ty. W domku mówiłaś mi, że jesteście parą. A z tego co widzę, to nigdy nie byliście i nie będziecie.
Teraz Luke zaczął się śmiać.
-Drew, ty naprawdę na naopowiadałaś wszystkim, że jesteśmy razem? Ale ty masz bujną wyobraźnię!
I odbiegła z płaczem w stronę domku w gołębie.
Raz Luke tak zaaranżować sytuację, że staliśmy z opuszczonym mieczami oddaleni od siebie o centymetr.
Do dziś zastanawiam się, dlaczego to zrobiłam. Luke pewnie też tego nie wie.
Po chwili milczenia zamknęłam oczy i go pocałowałam. On jedną ręką docisnął moją głowę do swojej twarzy, a drugą objął mnie w pasie. Znowu poczułam tą mieszankę miłości i pożądania. Ale pocałunek był tak krótki... Ale kiedy się skończył, na widowni zobaczyłam ciemno włosego chłopaka. Mial blada cerę i ciemne oczy. Podszedł do nas szybkim krokiem i powiedział bez żadnego wstępu:
-Musisz zejść ze mną do Podziemia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz