środa, 24 lutego 2016

Rozdział 6- Szokujące wyznanie

-Do Podziemia? Po co?
-Dzieci każdego boga mają podobny styl walki. A twój styl walki jest bardzo podobny do mojego.
-Czy to znaczy, że mogę być Twoja siostra?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Teoretycznie tak, ale musisz odwiedzić Hadesa. Będziemy podróżować cieniem.-podał mi rękę, a ja ją złapałam.
Pojawiliśmy się od razu przed pałacem taty Nico. Weszliśmy i naszym oczom ukazała się ogromną sala tronowa ze ścianami z obsydianu, wysadzana na czaszkami. Na dwóch ogromnych tronach siedzieli Hades i Persefona.
-Witaj, moja córko.-rzekł bóg umarłych.
-Tato?
-Wiem, że nie zajmowałem się tobą przez te wszystkie lata, ale chciałbym Ci to wynagrodzić.-mówiąc to, w jego dłoniach pojawiła się duża szkatułka.-To moje dary dla ciebie. Dobrze je wykorzystaj.
-Postaram się, ale nie oczekuj, że teraz będziesz najukochańszym tatusiem świata. Zostawiłeś moją mamę, kiedy jeszcze była w ciąży. Nie powinieneś tego robić.
-Wiem. Co prawda nie jesteś córką Afrodyty, ale urodę masz po matce. W Ameryce zdradziłem moją żonę trzy razy. Dwa razy z matką Nico i raz z twoją. Maria i Susan były jedynymi osobami, które podobały mi się bardziej od Persefony.-i wręczył mi te szkatułkę.-A teraz żegnajcie.-i momentalnie pojawiliśmy się na arenie.

Otworzyłam szkatułkę i zobaczyłam perłowa bransoletkę, od której emanowała dziwna moc i i naszyjnik z sześcioma zawieszkami. Oszczep, włócznia, miecz, łuk z dołączonym kołczanem, butelka z nektarem i batoniki z ambrozją. Założyłam obydwie rzeczy i dziwnym trafem wiedziałam, co mam z nimi zrobić. Zerwałam niedawno założoną bransoletkę, która od razu przemienia się w czarny sztylet, a na naszyjniku przekreciłam odpowiednią zawieszke i ta zawieszka zmieniała się w pełnowymiarową broń. Za to moją starą bransoletkę, tą, która ma pięć lat, lekko przetarłam i stałam w pełnej zbroi.
I w tym momencie przybiegł jakiś dzieciak od Hekate i powiedział, że Chejron chce mnie widzieć.
W Wielkim Domu juz miałam oznajmić, że zostałam przydzielona do złego domku, kiedy Pan D. się zapytał:
-Masz jakiś problem, że zakłucasz moją wygraną w remika?
-Chejron mnie wezwał.-odpowiedziałam.
-I to ja wygrywam, panie D.- dodał centaur. Wspominałam, że Chejron jest centaurem?
-No dobra, dobra, ale czego chce tu to dziecko?
-Monica została uznana jako córka Hadesa.-zwrócił się do pana D., ale zaraz też dodał w moja stronę-Przenieś się do domku nr 13, Monica, a po rozpakowaniu się przyjdź tu jeszcze raz.
-Dobrze, Chejronie.

Idąc do domku nr 11 czułam nieopisaną radość, że wreszcie nie muszę znosić Drew. Ale nagle sobie uświadomiłam, że przecież nie uda mi się wziąć samej całego mojego bagażu. Na moje szczęście, niedaleko zobaczyłam Simona i wyjaśniłam mu, w czym rzecz. On na to, że poprosimy pierwszych dwóch napotkanych chłopaków o pomoc w niesieniu toreb, których miałam trzy. Oczywiście spotkaliśmy Luke'a i Percy'ego. Kiedy weszliśmy do różowego domku, Drew głośno zapytała:
-Przyszliście, żeby nas gdzieś zabrać? -zapytała Drew, trzepocząc rzęsami.
-Nie. Nigdy. -powiedział Luke.
-Możliwe że umknęło to waszym ograniczonym umysłem, ale od dwóch lat jestem z Annabeth. A za niedługo będzie dla mnie kimś więcej niż dziewczyną.-Rzekł Percy.
-O ooo ooo ooo! Percy się zakochał! Percy się zakochał!
-Możemy już iść?-zapytałam,bo zaczynałam tracić cierpliwość.
-Pewnie-powiedział Luke i wziął torbę z takimi rzeczami jak pamiętnik i ta torba właśnie się otworzyła i wyleciał z niej pamietnik, który otworzył się na tym dniu pocałunku z Lukiem i Kyle.
-Nie dotykał tego!!!-wrzasnąłam, ale Percy juz zdążył podnieść moje zapiski i teraz skręca się że śmiechu.
-Czy tam było moje imię?-zapytał Luke
-Nie, chyba ci się przewidziało-skłamałam.

Teraz mieszkam z Nico i ciesze się, że nie okazałam się córką Afrodyty, bo nie wiem, czy przeżyłabym ten "chrzest". Drew nie była dla mnie taką siostrą, tylko "siostrą", jeśli wiecie o co mi chodzi, a z Nico czuję tą więź.
Cały czas myślę o Luke'u.
Przypomniało mi się, że jestem wzywają do Chejrona po rozpakowaniu się w 13.
Kiedy doszłam do Wielkiego Domu, zobaczyłamz ze Luke tez siedzi rozwalony w fotelu przy kominku.
-Chejronie, wzywałeś mnie.
-Tak. Disiaj Rachel wyrecytowała przepowiednię. Według niej syn Hermesa i jednocześnie były zdrajca jest zakochany w córce Hadesa.-Tutaj przerwał, niepewnie zerkając na Luke'a.
-Kontynuuj, proszę.-odpowiedział zapatrzony w ogień Luke. Nie mogłam uwierzyć. Luke, najprzystojniejszy chłopak w całym obozie, zakochał się WE MNIE? Ale przecież nie zaprzeczył.
-Ta córką Hadesa ma poprowadzić misję ratowniczą dla zbuntowanego boga. Ma przetransportować święty dla niego przedmiot na Olimp, co powinno go uspokoić. Na tę misję ma wziąć sześcioro Herosów.
Godzinę później Monica, Luke, Clarisse, Percy, Annabeth i Drake, syn Apolla, umiejący leczyć dotykiem, siedzieli w obozowej furgonetce. Przed chwilą widzieli Aresa walczącego z własnymi dziećmi. Wiedzieli już, kim jest zbuntowany bóg, ale nie wiedzieli czym jest jego święty przedmiot. Na szczęście Clarisse, jako córka boga wojny, miała w głowie taki jakby GPS namierzający ten przedmiot.
Moja ciocia miała za przyjaciela właściciela dużej firmy hotelarskiej, wiec z noclegiem nie było problemu. Miałam platynowa kartę umożliwiająca mi darmowe wynajmowanie dowolnej ilości pokojów. Po 10 godzinach zatrzymaliśmy się w jednym z hoteli "mojego wujka". Na parkingu spotkaliśmy się z Mantikorą. Chciałam walczyć, ale Luke zasłaniał mnie własnym ciałem. Jednak go wyminęłam i, wchodząc na drzewo, zaskoczyłam z gałęzi wprost na plecy potwora. W Percym chyba wywołało to jakieś niemiłe wspomnienie, bo pobladł i zerknął na Ann. Tymczasem ja próbowałam wbić miecz, który pośpiesznie zmieniłam z charmsa w broń, ale mini-kolec wystrzelony z ogona potwora wystarczył, bym spadła na ziemię. W tym czasie Drake, jedyny potomek Apolla świetnie posługujący się mieczem wbił Mantikorze miecz w serce od tyłu i natychmiast wszyscy do mnie podbiegli, kiedy potwór zamienił się w żółty proszek. Ale ja już prawie zemdlałam. Luke zebrał mi kartę i ruszył do budynku. W tym czasie syn Apolla magicznie mnie uzdrowił i wyczarowałam sobie ambrozję z naszyjnika. Podeszliśmy do recepcji i aż mnie zatkało, kiedy zobaczyłam mojego dawnego wroga.
-Są wolne dwa małżeńskie i trzy jednoosobowe-powiedział były szef gangu motocyklistów, Bill Walson, znany jako James Cameron z powodu fałszywego dowodu osobistego-O, Monica,jak dobrze cie widzieć-powiedział z ironią.
-Ciebie też, JAMES.-odpowiedziałam kładąc akcent na ostatnie słowo.
-Ja i Ann bierzemy małzenskie- powiedział Percy, a Bill dal im kartę.
-Ja jednoosobowe-powiedzieli Clarisse i Drake.
-A ty, Monica? Jak zwykle forever alone?
-Nie, ja i Monica weźmiemy małżeńskie, prawda, Monia? -nie wiedziałam, czemu zdrobnił moje imię, ale podobało mi się to zdrobnienie i to, że bierzemy z Lukiem jeden pokój.
-Jasne.-powiedziałam zmieszana-Och, James, to takie piękne, prawda?
Bill bez słowa podał nam kartę.
:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
Teraz będę pisać w imieniu Luke'a- wiec może się zrobić dziwnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz