Po śniadaniu poszłam do domku Hermesa po kosmetyczkę, której zapomniałam. Otworzył mi Luke. Wczoraj dowiedziałam się od Simona, kim on właściwie jest.
-Był w Elizjum.-mówił satyr-Pięć lat temu zdradził Olimp, ale w sierpniu oddał swoje życie, by go ocalić. Dwa tygodnie temu Hermes nie wytrzymał i zaczął błagać Hadesa o uwolnienie syna, a Hades, choć niechętnie, zrobił to.
I właśnie teraz pukam w drzwi domku jego taty. Oczywiście, czego mogłam się spodziewać, otworzył mi Luke.
-Cześć. Simon mówił mi, że jesteś tak dobra ze starożytnej greki że nie musisz na nią chodzić i tak sobie myślę, że może w tym czasie będziemy mieć prywatną szermierkę?-spytał niepewnie.
-Jasne, czemu nie. Właściwie to przyszłam tu po kosmetyczkę. Wczoraj jej zapomiałam. A tak w ogóle, to wiesz może, gdzie tutaj można dostać gitarę?
-Zapytaj w domku Apolla. Tam na pewno coś się dla ciebie znajdzie.
-Dzięki. Pa!
Po 2 minutach byłam przed drzwiami domku nr 7. Zapukałam. Otworzył mi wysoki, szczupły blondyn o ciemnych oczach i kędzierzawych, jasnych włosach i pięknych, lśniących oczach. Ubrany był w same bokserki i przedstawił się jako Kyle Wilson.
-Miło mi. Jestem Monica. Macie tu może jakieś gitary?
I tak po 10 minutach wyszłam z dużą, klasyczną gitarą. Od razu poszłam nad jezioro i zaczęłam grać. Dopiero po chwili zorientowałam się, że ktoś mnie słucha. To Kyle siedział obok i na mnie patrzył.
-Pięknie grasz.-powiedział.
-Dzięki.
-A tak w ogóle to chciałbym cie lepiej poznać. Ile masz lat?
-17. A ty?
-21. Masz chłopaka?
-Nie...-odpowiedziałam po chwili, zbita z tropu.
Nagle zrobił coś, czego kompletnie nie oczekiwałam. Przysunął się bliżej, objął mnie w talii i się pochylił. Nie wiedziałam, co mam zrobić, bo nigdy jeszcze się nie całowałam. Kiedy nasze wargi się zetknęły, poczułam przelotną rozkosz przez pół sekundy, ale to od razu minęło. Najpierw całował delikatnie, ale później z coraz większym pożądaniem. Podwinął moją bluzkę na plecach, włożył mi rękę pod bluzkę i mocniej przytulił. Poczulam, że jego ręce przemieszczają pomiędzy szyją a krzyżami na moich plecach. Poczulam sie niezręcznie, bo pomiędzy nim a mną nie było teraz ani milimetra odstępu. Oddalił na moment swoją twarz od mojej, żeby zaczerpnąć powietrza.
-I jak się podobało?-zapytał uwodzicielsko.
Kompletnie zszowkowana nic nie odpowiedziałam, tylko się zarumieniłam, co on pewnie uznał za odpowiedź "było cudownie" i znowu mnie pocałował jeszcze namiętniej. Próbowałam nie odwzajemniać pocałunku, ale nie było to łatwe. Kiedy językiem zaczął rozpychać moje wargi żeby pogłębić pocałunek, zaczęłam się szarpać, ale trzymał mnie tak mocno, że zdałam sobie sprawę że go nie odepchnę. Co prawda muszę przyznać, że całował świetnie. Przygwoździł mnie swoim ciałem do pomostu i dalej całował. Po jakiś czterech czy pięciu minutach poczułam, że czyjeś silne ramię ciągnie go do góry,a mnie właściciel ramienia pomaga wstać. Był to Luke. Pomimo mojej miny Kyle nie skapnął się, że jestem wściekla, chyba wręcz przeciwnie.
-Musimy to kiedyś powtórzyć- zamruczał tym swoim uwodzicielskim głosem syn Apolla, unosząc jedną brew.
-Nigdy więcej nie waż się mnie dotknąć!!!-krzyknęłam w odpowiedzi.
-Wszystko OK?-zapytał syn Hermesa.
Oczywiście, że nic nie było OK. Właśnie obcy facet, który na dodatek jest 4 lata starszy, całował mnie przez 10 minut, ale ja tego nie chciałam! Jakby tego było mało, uratował mnie chłopak, w którym bezgranicznie zakochałam się po 5 minutach znajomości!!! Pokręciłam głową.
-Chodź. Pogadamy-powiedział.
Godzinę później wszyscy byli na obiedzie. Kiedy siadałam przy stoliku Afrodyty, bracia Hood popchnęli mnie na idącego przede mną Luke'a i nasze usta złączyły się z moimi i pomimo że oboje byliśmy zaskoczeni, zamknęliśmy oczy i Luke zaczął poruszać ustami jak przy pocałunku, a ja starałam się znaleźć jakiś rytm. Czułam do niego większą miłość niż przedtem, więc całą moją miłość włożyłam w ten pocałunek. Teraz czułam pożądanie i namiętność, a na pomoście zastanawiałam się tylko, jak mam się uwolnić. I oto stoję teraz w pawilonie i całuje się z moim księciem, Lukiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz