wtorek, 23 lutego 2016

Rozdział 3- Hermes, Afrodyta... ktoś jeszcze?

Do tej pory nie mialam odwagi zapytac Simona o Luke'a. W domku Hermesa poznałam wiele osób, ale w szczególności zapamiętałam braci Hood. Wiecznie wyglądali jakby chcieli ci coś ukraść albo coś zmajstrować.
Na kolacji zauważyłam, że każdy coś mówi do talerza. Później zobaczyłam, że siedzący obok mnie Alex wyszeptał do swojego talerza "Pizza", a sekundę po tym przed nim pojawiła się prawdziwa pizza. Wiec do mojego wyszeptałam naleśniki z dżemem i te, o dziwo się przede mną pojawiły.
Nagle Chejron wszystkich ucieszył, ale beż skutku. Wiec ja chciałam mu pomóc i zaczęłam wołać "cisza, cisza". I o dziwo wszyscy nagle umilkli, a Chejron przywołał mnie na środek i oznajmił, że skoro umiem używać czaromowy,  to pewnie jestem córką Afrodyty. Wszyscy spojrzeli ze zdziwieniem na moje czarne ciuchy w czaszki.
-Przed ogniskiem macie czas wolny, więc zdążysz się przenieść do domku nr 11.

Domek 11 był cały w różu, bieli i jasnym fiolecie. Jego grupową była Drew Tanaka.
-Ustalimy sobie coś teraz. Po pierwsze: z dala od Luke'a, bo on jest mój. Po drugie: jesteś nowa, więc ci to  wytłumaczę. Każde dziecko Afrodyty musi przejść chrzest. Musisz złamać serce jakiemuś chłopakowi, a wtedy cie zaakceptujemy. Jasne?
-Nie zrobię tego.
-Więc pożałujesz! Ale i tak z dala od najprzystojniejszego syna Hermesa w tym obozie. Zresztą, i tak nie zwróci na ciebie uwagi!-prychneła.
-Ależ Percy jest najpiękniejszy!-zawołała jedna z psiapsiułek Drew.
-Nico też jest oszałamiający!
-Zamkniecie się czy nie?-zapytałam.
-Jeszcze jedno- odnoś się do nas z szacunkiem, siostro.
-Jak sobie życzysz -rzekłam z ironią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz