Już wyjechaliśmy. Percy siedzi z Ann na kolanach i zostawiliśmy im cały tył, bo można przegrodzić drugi i trzeci rząd ciemną szybą. Ale po odgłosach i tak się domyślamy, co oni tam robią.
LUKE
Cały czas myślę o Moni. A co jeśli coś jej się stanie na tej całej misji? Jestem gotów oddać za nią życie, ale czy to wystarczy?
DRAKE
Nie wiem czemu, ale ta cała sytuacja z oświadczynami trochę mnie wzruszyła. To, jak Percy'emu się wydawało, że Annabeth nie chce być jego narzeczoną... to mnie dobiło...
CLARISSE
Te oświadczyny były świetne. Już się nie mogę doczekać, kiedy znów zobaczę Chrisa... Może on też chce mi się oświadczyć...
PERCY
O, bogowie, jak ja się bałem... Na szczęście Ann się zgodziła. Ten pierścionek dała mi Afrodyta. Chciała go nasycić magią sprawiającą, że każdy chce go mieć, ale się nie zgodziłem. To by było nie fair.
ANNABETH
Ostatnio Glonek chodził taki zamyślony, że już myślałam, że on chce ze mną zerwać... No, ale tego to się nie spodziewałam. Byłabym mniej zdziwiona, gdyby się okazało, że znalazł sobie jakąś inną.
Teraz dojeżdżamy do celu naszej misji. Za pół godziny powinniśmy tam być.
Dojechaliśmy. Stoimy przed jakąś jaskinią, a Clarisse twierdzi, że powinniśmy wejść. No to wchodzimy.
-A... Ale tam... Tam nie ma pająków... prawda?-powiedziałam.
-Ja cię obronię. Nie bój się. -powiedział Percy i pocałował mnie w policzek
-Skończyliście już, truskaweczki?-spytała Clarisse.
-Nie kłóćcie się. -powiedziała Moni.
W końcu weszliśmy i od razu zobaczyliśmy wielkiego pająka, tak wielkiego jak mityczna Arachne. Potwór rzucił się na mnie, ale ja już odcięłam mu jedną z odnóg. Moni wyczarowała łuk z kołczanem. Nie umie strzelać, więc dała go synowi Apolla. Sobie przekreciła miecz do jednej ręki, a sztylet z bransoletki do drugiej. Zbroję też sobie sprawiła. Clarisse była uzbrojona tylko w miecz, więc podała jej włócznię i oszczep. Percy'emu wystarczył Orkan, jego magiczny miecz-długopis. Ja miałam tylko sztylet, ale mnie też wystarcza tylko to. Po chwili z pająka został żółty proszek. Ale postanowiliśmy nie chować uzbrojenia.
MONICA
Za następnym zakrętem spotkaliśmy się oko w oko z Mantikorą. Drake od razu, trafiając w serce, przebił potwora na wylot i ten również zamienił się w proszek.
LUKE
Po jakiś 10 minutach drogi w głąb jaskini zobaczyłem moją szaloną mamę. Oczy miała zielone, jak zawsze, kiedy jest w transie, i mówiła coś do Moni. Chyba to, żeby do niej podeszła. A ona to zrobiła. Nie wiedziałem czy to podstęp, ale moja mama mówiła:
-Pamiętaj, kanapki z masłem orzechowym i ciasteczka z kawałkami czekolady. Nię zapomnij.
-Ale po co?-zapytała się Monica.
-Pamiętaj. -i nagle staruszka chwyciła Moni drżącymi rękoma za ramiona i zaczęła nimi potrząsać bez określonego celu, ale coraz mocniej. W końcu udało jej się przewrócić Moni, ale w tym momencie oberwała oszczepem po głowie i straciła przytomność. Nawet córką boga wojny nie miała sumienia, by zabić staruszkę.
PERCY
Zaczynam się domyślać, że każdego w tej jaskini spotka jakiś koszmar. Ciekawe co spotka mnie...
I nagle się dowiedziałem, bo po pięciu minutach zza rogu patrzył na nas Kronos-Luke. Luke wiedział, gdzie pan tytanów ma piętę Achillesa, więc po prostu wbił miecz w to miejsce. I po Kronosie.
DRAKE
Szczególnie boję się motyli. Nie wiem czemu, ale tak jakoś wyszło.
Nie uszliśmy nawet dwudziestu minut, kiedy przed nami znikąd pojawił się przed nami wielki, różowy motyl. Nie miałem sił zareagować. Na szczęście potwór zginął po odcięciu przez Percy'ego mu jednego skrzydła i trafiony w serce sztyletem Annabeth.
CLARISSE
Boję się, co mnie czeka. Percy mi powiedział, jak, według niego działa ta jaskinia. Ja zostałam ostatnia. Wszyscy już przeżyli swój lęk. Ale nie ja.
Nagle weszliśmy do dużej sali. W przeciwleglej ścianie zobaczyłam wgłębięnie, w którym umieszczono duży, czerwony diament.
Ale drogę do niego zagradzał nie kto inny, tylko mój ojciec Ares.
Wszystko stało się w ułamku sekundy.
Ann wyszeptała mi do ucha "zaraz wracam" i założyła swoją czapkę niewidkę.
-Aresie, czemu nie weźmiesz swojego diamentu i się nie uspokoisz?-spytał Drake.
-Bo widzisz, nasz kochany bóg wojny nie jest tak mądry by to zrobić.-rzekł Percy.
-Percy! Ogarnij się!-syknęłam.
-W przepowiedni było wyraźnie zaznaczone, że mój święty przedmiot jest zaklęty. Tylko ktoś, kto darzy mnie szacunkiem, może go uwolnić. Ty to powinnaś zrobić, moja córko. Nie ta skradająca się za mną córka Ateny, tylko ty, Clarisse. Jeśli niewłaściwa osoba dotknie mojego diamentu, to będzie ostatnią rzecz, jaką zrobi w życiu, więc, Annabeth Chase, nie radziłbym ci tego robić. Tym bardziej że twojemu głupiemu narzeczonemu będzie cię brakować.
-Aresie, pojedynek z tobą wygrałem dwa tygodnie po tym, jak się dowiedziałem, kto jest moim ojcem. Wtedy ledwo trzymałem miecz. Od tego czasu trenowałem sześć lat. Teraz na pewno dałbym ci radę i bez wody.
-Och, ja jako bóg mogę cię zabić machnięciem ręki.
-Wiesz, że właśnie jesteśmy na misji mającej na celu ujarzmienie twojego chorego umysłu?
W ręce boga wojny natychmiast pojawił się miecz. Ja w mojej już trzymałem Orkana.
-Perseuszu, dalej masz miecz Starego Wodorosta?
-Tego miecza używał Herakles, wiesz o tym?
Tymczasem ja zdążyłam się już podkraść do diamentu i go wyczarować ze skały. Przekazałam go Aresowi.
-Dziękuję ci, moja córko. I uwaga..
I po chwili wszyscy byliśmy na Olimpie. Tata nas tam przeniósł.
ANNABETH
Patrząc na boginię miłości pomyślałam, że właśnie jej zawdzięczam mój związek z Percym i jego oświadczyny. Afrodyta miała na sobie różową sukienkę z wieloma dodatkami i dekoltem.
_____________________________________________
Afrodyta:
